+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 2 z 2
  1. #1
    Junior Member Amadeusz is on a distinguished road
    Zarejestrowany
    Dec 2010
    Postów
    18

    Wzmocnij organizm przed narciarskim wysiłkiem

    Żeby zimowe ferie spędzić na stoku, a nie w łóżku, trzeba się do nich odpowiednio przygotować. Jak?

    Wiele osób twierdzi, że zjazdu ośnieżonym zboczem z wiatrem szumiącym w uszach nie da się porównać z niczym innym. A jeśli zjedzie się tak raz, zwykle łapie się bakcyla już na zawsze. Zwykle jednak nasze narciarskie możliwości ograniczają się do jednego, maksymalnie dwóch tygodniowych wyjazdów w sezonie, czasem dodatkowo kilku weekendów spędzonych w bliższych górach.

    Przez kilka tygodni studiujemy trasy i przewodniki w poszukiwaniu zakwaterowania jak najbliżej wyciągów - żeby nie tracić na dojazdy ani godziny cennego czasu. Zabieramy się do przeglądu i uzupełnienia sprzętu, ostrzenia nart, może nawet zrobimy kilka przysiadów, po których wydaje nam się, że poprawiliśmy kondycję. W końcu nadchodzi dzień, kiedy przypinamy deski, stajemy na szczycie, szusujemy, potem robi się gorąco - zdejmujemy czapkę, rozpinamy kurtkę. Jest świetnie. Dopóki nie nadchodzi następny dzień i okazuje się, że gardło boli, z nosa leci, a termometr pokazuje stan podgorączkowy. Dzielnie wstajemy z łóżka i idziemy na stok, wieczorem okazuje się jednak, że w zawodach narciarz - zarazki, wygrywają te drugie. Następne dni spędzimy więc w łóżku, w najlepszym razie zjeżdżając kilka razy po łatwiejszych stokach. Co zrobić, żeby do tego nie dopuścić? Jeszcze przed wyjazdem zadbać o wzmocnienie odporności i kondycji.

    Siła z wnętrza

    Chociaż zimą mocno kusi jedzenie posiłków bardziej kalorycznych, absolutnie nie wolno zapomnieć o warzywach. Jako źródło wzmacniającej organizm witaminy C doskonale sprawdzają się mrożonki: brokuły, szpinak, kapusta, truskawki, czarne porzeczki, żurawina; świetne w tej roli są także natka pietruszki, cytrusy i poczciwa cebula. Ważne, żeby jeść je codziennie, a dla uniknięcia strat cennej witaminy nie gotować zbyt długo. Potrzebne nam będą też antyoksydanty, czyli cząsteczki potrafiące zwalczać wolne rodniki. A tymi są witamina E (oleje roślinne, orzechy, pieczywo z pełnego przemiału) i witamina albo prowitamina A (mleko, jaja, marchew, pomidory). Nie wolno też zapominać o rybach, najlepiej tłustych (zawierają kwasy omega-3) i probiotykach (zawarte w jogurtach i kefirach pałeczki kwasu mlekowego regulują pracę przewodu pokarmowego i chronią przed infekcjamij). Wreszcie w zimowej diecie na stałe powinni zagościć dwaj prawdziwi zabójcy bakterii i wirusów, czyli czosnek i miód. Niektórzy narciarze radzą nawet, żeby tydzień-dwa przed wyjazdem zafundować sobie codzienną kurację w postaci ząbka czosnku i cytryny z miodem.

    I siła z zewnątrz

    Na co dzień przesiadujemy w ciepłym mieszkaniu, ciepłym biurze i ciepłym samochodzie, a pojęcie "ruch" w naszym wykonaniu sprowadza się do przemieszczania się między tymi trzema miejscami. Tymczasem wyjazd na ferie przenosi nas nie tylko z miasta w góry, ale niemal do innego świata. Nagle zaczynamy spędzać cały dzień na zewnątrz, marznąć, oddychać mroźnym powietrzem, ruszać się - takie przestawienie się na inne obroty bywa dużym wyzwaniem.

    Z nadejściem pluchy i pierwszych mrozów nie wolno zamykać się w domu i jako jedynego sportu uprawiać leżenia przed telewizorem, bo na stoku osłabienie i zakwasy będziemy mieli gwarantowane. Żeby wzmocnić odporność, nie trzeba uprawiać męczących biegów przełajowych, wystarczy zwykły spacer - ważne tylko, żeby chodzić codziennie przez przynajmniej pół godziny. Można też wybrać się na basen, fitness, jogę albo do... szkoły tańca. Tydzień przed wyjazdem warto zacząć ćwiczyć bardziej intensywnie - robić przysiady, skręty, zbiegać ze schodów i wbiegać po nich.

    Oprócz tego trzeba też przygotować się na zmianę temperatury. Jak? Najlepiej hartując się zimnem albo zmieniając szybko temperaturę. Na początek wystarczy zakręcić kaloryfery, otworzyć okna i chodzić po mieszkaniu w lekkim ubraniu albo i bez niego. Kiedy się przyzwyczaimy, obniżyć temperaturę, wychodzić na chwilę na zewnątrz, polewać się chłodną wodą, a z czasem w niej kąpać. Można też brać prysznic na przemian w gorącej i zimnej wodzie, zaczynając polewanie od stóp, a kończąc na karku. Ale uwaga - nie wolno tego robić na siłę, jeśli zaczynamy szczękać zębami i drżeć, oznacza to, że organizm się broni i powinniśmy przyzwyczajać się do zimna w wolniejszym tempie.

    Dobrym rozwiązaniem będzie też skorzystanie z sauny albo z krioterapii. Gorąco podnosi temperaturę organizmu, co niszczy wirusy i bakterie. Panujące w kriokomorze zimno (grubo poniżej 100 st. C) nie tylko świetnie wzmacnia odporność i pobudza system immunologiczny, ale także pomaga w leczeniu wszelkich zwichnięć, naderwanych ścięgien, nie wspominając o poprawie jędrności skóry i spowolnieniu procesów starzenia. Żeby terapia zimnem odniosła skutek, nastawmy się na dziesięć, a nawet kilkanaście krótkich, maksymalnie 3-minutowych zabiegów, w czasie których wejdziemy do jaskini zimna ubrani jedynie w kostium kąpielowy, rękawiczki, skarpetki i czapkę.

    Źródło: Gazeta Wyborcza

    Kod:
    zdrowie.gazeta.pl

  2. #2
    Junior Member szpiler is on a distinguished road
    Zarejestrowany
    Dec 2010
    Postów
    4
    Dobry art
    dodam jeszcze zarówno ważne jest jedzenie jak i odpowiednie przygotowanie naszych mięśni i stawów.
    Takie rzeczy jak przysiady, skakanie na skakance itp mogą poprawić Waszą ogólną kondycję i poprawić stan mięśni i stawów. Ważne jest aby odpowiednio rozgrzać się przed jazdą. Najwięcej kontzji doznajemy podczas pierwszych zjazdów, kiedy mięśnie nie są odpowiednio rozgrzane.

    To może mało odkrywcze, ale bardzo ważne. Dostrzega się te słowa coraz bardziej wraz z wiekiem

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów